Logo KPOT
  • HomeHome
  • /
  • Spotkanie poetyckie z Krzysztofem Kuczkowskim pt. ”Powrót Abisynii”
Wydarzenia

Spotkanie poetyckie z Krzysztofem Kuczkowskim pt. ”Powrót Abisynii”

Opis wydarzenia

„Szalony krok w Nieznane”

(…) Nie jest kwestią przypadku, że mówiąc o literaturze, Kuczkowski cytuje dwóch papieży, Jana Pawła II i Benedykta XVI, oraz to, iż łączy twórczość poetycką z procesem metanoi, fundamentalnej przemiany umysłu i serca. Jej ostateczny rezultat okazać się może w najwyższym stopniu paradoksalny, równoznaczny z zakwestionowaniem dotychczasowej poetyckiej drogi i postawieniem sobie pytania o sens pisania – jak w diariuszowej notatce, która zamyka ostatni z przywołanych tu tekstów programowych [chodzi o esej Kuczkowskiego pt. Niewysłuchani, nieprzeczytani]: „Jesienią poeta powędrował do krainy Gdzie Oczy Poniosą, która to wyprawa miała być czymś w rodzaju wizyty uprzejmościowej. Ale im dłużej wędrówka ta trwała, tym mocniej czuł, ze to raczej wizyta kondolencyjna. I sam już nie wiedział, czy to on umiera dla poezji, czy poezja umiera w nim. A może było na odwrót? Rodziła się w nim poezja?”.

Jak poradzić sobie z tak sformułowana aporią? Zgodnie z tym, co zostało wyżej napisane, poeta może albo ostatecznie zamilknąć, porzucić poezję na rzecz vita contemplativae, albo stać się akuszerem nowej poezji, kimś, kto obserwuje i relacjonuje proces jej (powtórnych) narodzin. I wydaje się, że Kuczkowski wybiera to drugie rozwiązanie – nie porzuca wiersza, lecz przyjmuje na siebie rolę, by tak rzec, strażnika metamorfozy, wykonawcy i obserwatora w jednej osobie. W Dwunastu notatkach o poezji inspirowanych wierszem Kładka znajdujemy kapitalną formułę metaforyczno-alegoryczną, która pomaga zrozumieć ów skomplikowany proces. Mowa tu o dwóch szczytach – o górze Parnas i górze Karmel: „Ci, którzy są na górze Karmel, prawdopodobnie nie tęsknią za widokiem ze szczytu Parnasu. I nie jest to postawa redukcjonistyczna. Po prostu na Karmelu jest Wszystko i właśnie to Wszystko powoduje, że zatrzymany zostaje ruch odśrodkowy, która oddala człowieka od jego wewnętrznego centrum. Z kolei przed oczyma tych, którzy są na Parnasie, na moment otwiera się uniwersum znaczeń”.

Wydaje się, że mniej więcej w połowie drugiej dekady dwudziestego pierwszego wieku autor Prognozy pogody dojrzał do myśli o poezji radykalnie nowej, spod znaku góry Karmel, czyli bliższej doświadczeniu mistycznemu i otwarcie manifestowanej religijności. Kamieniami milowymi tej nowej dykcji są tomy Ruchome święta i Głosolalia. Nie jest to – przyznajmy od razu – metamorfoza stuprocentowa, ostateczna, nieodwracalna; gdyby taką była, literatura okazałaby się niekonieczna, ba, zbędna. Tymczasem ona trwa – zredukowana, przemieniona, paradoksalna.